[RELACJE] ANIMATSURI 2016

W tym roku warszawskie Stowarzyszenie Animatsuri świętuje swoje dziesięciolecie. Z tego powodu ich flagowa impreza, Festiwal Animatsuri, przeżyła pewną ewolucję, gdzie przeniesienie jej na późniejszy termin 29-31 lipca 2016 był tylko początkiem.

Zasadniczą nowością było przeniesienie imprezy do Centrum Konferencyjno–Szkoleniowego (CKS), czyli budynku bardziej przystosowanego do wszelkiej maści prezentacji i spotkań. Do użytku otrzymaliśmy trzy budynki, z czego dwa z nich służyły jako miejsce atrakcji (trzeci był zarezerwowany dla obsługi). Z racji charakteru obiektu, baza noclegowa nie mogła się mieścić w CKS, dlatego też wynajęto dodatkowo znaną z poprzednich edycji szkołę im. gen. Maczka przy ulicy Gwiaździstej. Z racji znacznej odległości, pomiędzy głównym miejscem imprezy a sleeproomami kursowały autokary co 15-30 minut, zależnie od pory. Jednocześnie do pojazdu mogło wejść około 50 osób, stąd czasem trzeba było poczekać na kolejny kurs, co mogło być bardzo irytujące dla bardzo zmęczonych uczestników. Ponadto, gdzieś w środku nocy została zorganizowana przerwa, która wydłużyła całą podróż do półtorej godziny, bez informowania oczekujących konwentowiczów, że wyjątkowo nocnym autobusem może być o wiele szybciej.

Budynki CKS do małych nie należą, toteż było dużo sal z najróżniejszymi atrakcjami. Poza typowymi salami z atrakcjami dotyczącymi Azji, znalazło się także miejsce dla zaprzyjaźnionych ekip wrocławskiego Niucon Teamu i łódzkiego Tanzaku czy dla osób niezainteresowanymi kulturą dalekowschodnią i w tym temacie bardziej spoglądających na zachód. Ponadto uczestnicy mogli grać w najlepsze gry imprezowe w sali konsolowej i w sali z grami planszowymi, spróbować swoich sił w śpiewie dzięki Ultrastra, poskakać na DDR, a w razie głodu, przejść się do mniejszego z budynków i spróbować specjałów przygotowanych między innymi przez Heradę. Niesamowitym zainteresowaniem cieszył się panel prowadzony przez Tomasza Knapika, legendarnego lektora filmowego. On też zapowiadał kolejne występy na pokazie cosplay, co samo w sobie było atrakcją i spowodowało, że nawet osoby niezainteresowane przebraniami chociaż na chwilę poszły na główną salę ze sceną. Ponadto konwent uświetniły koncerty Mayi R i zespołu odaxelagnia, spotkanie z rosyjskimi cosplayerami R&R Art Group czy założycielem serwisu anime.com.pl, który lata temu był głównym ośrodkiem fandomu. Lista zaproszonych gości była naprawdę długa. Ponadto znalazła się sala z grami indie, gdzie producenci tychże mogli je zaprezentować gościom, a także biblioteka z mangami. Przez większość czasu naprawdę było co robić, a czasem brakowało i umiejętności bilokacji. Same sale wyglądają jak przystosowane do szkoleń, czego można było się spodziewać. Dzięki temu część z nich była naprawdę duża, zaś w każdej były krzesła o wiele wygodniejsze niż typowe krzesła szkolne, do których już się przyzwyczailiśmy.

Rozłożenie sprzedawców na kilka pięter w bardziej przestronnych miejscach korytarzy zdało egzamin. Wydawało się, że samych sprzedawców jest jakby więcej niż zwykle, a i bez problemu można było zobaczyć wszystkie przypinki, torby czy kubki.

Główna atrakcja konwentów, czyli pokaz cosplay oczywiście nie obył się bez problemów. Z racji spóźniania się cosplayerów na próby, całość musiała zostać przesunięta o godzinę, ale wytrwali mogli ujrzeć występy w strojach z takich produkcji jak Mononoke Hime, Love Live, Bleach czy ostatniego hitu Blizzarda, Overwatch. Strój Tracer z tego ostatniego, wykonany przez Wilkoak, zdobył główną nagrodę jury. Na pochwałę zasługuje także scena główna, na której cosplay i koncerty się odbywały, gdyż umiejscowiona wysoko pozwalała każdemu zobaczyć widowiska. Po pokazie, odbył się pokaz fajerwerków, który jak co roku cieszył się dużym zainteresowaniem.

Z racji wielkości budynków CKS i przeniesienie sleeproomów w zupełnie inne miejsce, miało się wrażenie, że konwent świeci pustkami. Na korytarzach nie było w ogóle tłoku, same sale nie bywały mocno przepełnione, ale równocześnie też trudno było znaleźć swoich znajomych. Ponadto usłyszeć dało się głosy zawiedzenia, że korytarze wyglądają bardzo surowo, bez jakichkolwiek ozdób wskazujących, że znajdujemy się na konwencie fanów kultury japońskiej (lub/i azjatyckiej). Ponadto niektóre z sal ze względu na układ, były trudniejsze do znalezienia, zwłaszcza w drugim, mniejszym budynku, a także toalety dla przedstawicielek płci pięknej, które chyba znajdowały się w mniej uczęszczanej części korytarzy.

Minusem był także słaby wybór nagród, które można było wykupić za Anijeny lub prawdziwe pieniądze, bolesny głównie dla stałych bywalców konwentów Animatsuri, gdyż w większości były to rzeczy, które są nagrodami już któryś raz i nadal nikt nie jest nimi zainteresowany. Na konwencie odbywał się także LARP, ale niestety był praktycznie niezauważalny. Gdyby nie fakt, że znajoma Rakkana była jednym z NPC, sam on by nawet nie wiedział, że taka atrakcja ma miejsce.

Podsumowując, Animatsuri 2016 mimo iż w nowym, bardzo fajnym miejscu, nie zapadnie w pamięć jako wyjątkowe. Ogrom budynków powodował, że wszędzie wiało pustką, co niestety nie sprawia dobrego wrażenia. Widać też było, że organizator więcej sił przeznaczył na starania o udogodnienia, niestety kosztem klimatu typowego dla polskich konwentów. Sama impreza, mimo iż zawierała bardzo dużo fajnych atrakcji, wypadła przeciętnie, nie mniej większość gości z jakimi miałem do czynienia, zdecydowanie oceniała go na plus. Najważniejsze jednak jest to, że wszystko się rozwija i Animatsuri nie boi się eksperymentów i płynące z nich doświadczenia mogą zaowocować przy ich następnych imprezach.


Pilarious z inspiracją wrażeniami Videl i Rakkana

Komentarze z Facebooka

Zostaw odpowiedź

Możesz używać tagów HTML i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Uzupełnij Captchę: Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.